Szkic życiorysu

Od zawsze marzyłem o tym, aby tworzyć gry komputerowe.

I tak jak dla większości znajomych, tak również i dla mnie stało się to głównym motywem, aby zostać programistą. Komputer naturalnie przyciągał moją uwagę. Rozwiązywanie zadań na zajęciach matematyki w szkole naturalnie wprowadzało mnie w przyjemny stan pełnej koncentracji. Dopiero potem dowiedziałem się, że nazywało się to flow.
Zawsze pragnąłem zostać „geniuszem” na postać Leonarda da Vinci, być wszechstronnie uzdolnionym – znać się na programowaniu, grafice, muzyce. Sporo swojego czasu poświęciłem, więc na poznanie tego jak geniusze myślą, na własne badaniach nad ludzką inteligencją. Uczyłem się gry na gitarze. Bawiłem PhotoShopem, Blenderem.
Rozwiązywanie problemów stało się moim konikiem, rozwiązywałem wszelkiej maści łamigłówki, ćwiczyłem swoją inteligencję podczas testów IQ, uczyłem się grać w szachy, StarCrafta, Unreal Tournament.
Potem starałem nauczyć się uczyć szybciej od innych – poznałem techniki szybkiej nauki, szybkiego czytania i pisania.

Udało mi się dostać na informatykę na Politechnikę Warszawską, ale o dziwo programowanie wtedy mnie nie porwało. Dopiero w pierwszej pracy stricte programistycznej złapałem bakcyla i zacząłem codziennie „kodzić” z czystej przyjemności. Świadomość tego, że mogę komuś pomóc, stworzyć coś niezwykłego, tylko za pomocą swojej myśli przelewanej przez palce tańczące na klawiaturze na ekran monitora była niezwykle motywująca.
Szlifowałem swój warsztat, uczyłem się ciągle jak robić to lepiej (studiując choćby Clean Code) i szybciej przez poznanie technik produktywności, GTD. Moja praca niestety nie była związana stricte z tworzeniem gier, a jedynie rozwiązaniami dla biznesu. Nie przejmując się tym specjalnie tłumaczyłem sobie, że najpierw nauczę się doskonale programować, aby w kolejnej pracy zostać już programistą gier.

Niestety okazało się, że moje doświadczenie nie do końca pokrywa się z wymaganiami na stanowisko twórcy gier. Odczułem niesprawiedliwość związaną z patrzeniem na mnie przez pryzmat narzędzi, z których korzystam. Przecież C# jest jedynie językiem, z którego korzystałem w trakcie pracy. Po jej godzinach, a nawet w trakcie zgłębiałem inne języki biorąc udział w kursach online. Zostałem oczarowany przez programowanie funkcyjne, TDD i wszystkie najbardziej popularne odmiany Lispu (Clojure, Scheme, Racket).

Dlatego zacząłem zgłębiać coraz bardziej tajniki tworzenia gier po, a nawet w trakcie godzin swojej właściwej pracy. Zacząłem przerabiać tutoriale dotyczące Unity – narzędzia, które jest teraz najczęściej wykorzystywane w game developmencie. Uczęszczam na cotygodniowe wykłady KNTG Polygon, gdzie ostatnio udzieliłem nawet wykładu. Byłem na paru growych eventach: Pixel Haeven, Good Game Warsaw. Udało mi się dostać na kurs Game Dev School, o którym wspominałem. A ostatnio wziąłem nawet udział w game jamie Warsaw Film School Game Jam 2.

Udało mi się uciec przez zbliżającym się wypaleniem zawodowym i czuję, że to dopiero początek ;>

Dodaj komentarz